Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem
CZAS DO NAJBLIŻSZEGO STARTU: Cyklo Gdynia MTB:

King Oscar MTB Maraton Gniewino

Wyścig, który mam nadzieję będzie tylko prologiem do kolejnych Maratonów. Być może nawet cykli ?
Przemek Ebertowski wspólnie z Rafałem Czepułkowskim zorganizowali wyścig, na który długo czekaliśmy. Maraton, którego wszystkim na Pomorzu tak bardzo brakuje. Super trasa, przepiękne tereny i kasa. To wystarczy, żeby ściągnąć większość zawodników, którzy nie wsiedli do pociągu – LONDYN IO :)

DSC09842

Moj wybór dystansu, nie wiem czy do końca słuszny. Rozważałem start na dłuższym, ale …  wspólnie z Maćkiem zdecydowaliśmy się na Mega, w tym wypadku 40 km - krótko i na temat. Przed startem doskonale wiedzieliśmy co robić na wyścigu, taktyka ustalona, można startować. Start odbył się ze stadionu, pięknego kompleksu gdzie przed nami gościli Mistrzowie Europy w „kopanej”, tylko, że tej w lepszym wydaniu, gdzie gra się do 90 minut, czyli tyle ile ścigamy się my. Zatem jedziemy i walczymy do samego końca.

IMG_2114

Na starcie spora grupa zawodników. Ruszamy z spokojnym tempem. Zaraz po starcie atakuje Tomek Marzec. Mogłem przyjąć zakłady że tak zrobi :) i zrobił. Pojechał bardzo mocno, zyskał baaardzo dużo. Nie wiemy dokładnie ile. W każdym razie nie było powodu do niepokoju. Trasę znaliśmy i wiedzieliśmy z Maćkiem że i tak się Go „cofnie”. Zaraz po wjeździe w teren, zaczęliśmy wspólnie z Maćkiem wstępną selekcję, żeby przewaga nie była za duża. Pierwsze podjazdy w początkowej fazie wyścigu okazują się zabójcze dla części zawodników. Na pierwszym podjeździe pociągnąłem mocno, sprawdzając nogę. Okazuję się że zostaję sam, czekam spokojnie na 2 zawodników z Bytowa, Maćka i Robsona. Już wiem że jest bardzo dobrze. Dalej jedziemy w miarę wspólnie współpracując, tak aż do podjazdu pod zbiornik. Tu pod koniec podjazdu pociągnąłem bardzo mocno już, tak, że utrzymuje się już tylko jedna osoba. Mi taki układ nie pasuje, przekazuję mu tą informację, bo widzę że z tyłu jedzie Maciek. Układ jest prosty, dogania nas Maciek i dopiero jedziemy. I tak właśnie robimy. Skręcamy do lasu, tam ciężki odcinek zjazdu po błocie i kilka fajnych wzniesień po łące. Na zjeździe ryzykuje, zjeżdżam na tyle szybko że pomimo dzwona, na dole mam już przewagę.  Stwierdzam już że trzeba jechać i dobrać się do lidera. Na łące dostaję informację że mam Tomka na „widelcu”. Faktycznie, zbliżam się jak magnes!  Jako że nie jeden wyścig już w życiu przejechałem, stwierdzam szybko, że dam mu się jeszcze „wykrwawić”.  Zjadam żelka i spokojnie jadę mu prawie na kole. Pozostaje kilka szybkich zakrętów, wiem, że dalej jest super podjazd i tam atakuje. W zakręt wjeżdżam na duźej prędkości i ………… trafiam w mały kamień, który wgniata obręcz, mleko leci, opona spada z koła !!!! Hmm… żart ??!! Niestety nie :( KONIEC WYŚCIGU. Uszkodzona pompa, dętka 26 cali sprawiają że naprawa trwa wieczność.  Zmieniam tylko, żeby dojechać do mety. Co ciekawe, czas jazdy mam 1.29h, średnia prędkość 27.7km/h (w garminie mam autopauza) … czyli 2 minut lepszy od Zwycięzcy :)

423526_264287457014684_371091694_n (1)

Wniosek? Chyba dobrze trenuję :)
 
Tomek Marzec dojechał na pierwszym miejscu i tym samym utarł nosa wszystkim, Maciek po zaciętym finiszu zajął drugie miejsce. Tak więc Naftokor na Podium, Gratulacje !

Zdjęcia: Gosia Bogdziewicz, Teresa Bogdziewicz, Rafał Czepułkowski, Marcin Piotrowski

relacja: 
http://www.mtbnews.pl/content/view/3762/1/
http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul:a4/9782/Silna obsada w Gniewinie/