Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem
CZAS DO NAJBLIŻSZEGO STARTU: Cyklo Gdynia MTB:

Korbielów – błoto, łańcuch i błoto.


Jest tylko jeden taki cykl Maratonów w Polsce gdzie po przejechaniu 9-10 km od startu już mamy w nogach około 1 tyś przewyższenia. Tak właśnie było w Korbielowie, gdzie odbyła się kolejna seria Volvo Powerade MTB Marathon. Niestety i tym razem pogoda była wyjątkowo mało gościnna. Dokładnie w piątkowy wieczór nastąpiło nagłe załamanie pogody, na tyle drastyczne, że temperatura z ponad 30 stopni spadła do 15. Padało, grzmiało i błyskało, więc noc przed startem okazała się niemożliwa do przespania.



Rok temu na tej trasie przeżyłem prawdziwy dramat, bo jadąc na 3 miejscu Open zerwałem łańcuch przed samą metą. Pamiętając to przykre doświadczenie w tym roku co chwilę sprawdzałem stan mojego napędu …
Trasa jest o tyle specyficzna, że wyścig „układa” się już na pierwszym podjeździe. Jest on na tyle ciężki i długi, że robi bardzo mocną selekcję. Po starcie dojazdówka do lasu asfaltem, teren pnie się do góry i słychać tylko oddechy zawodników. Tempo jest mocne. Najmocniej jedzie Mateusz który spokojnie odjeżdża, a za nim Wojtek Stawarz, Albert Głowa i ja. Kawałek za nami kolejni zawodnicy, ale różnice robią się coraz większe. Wtedy dokładnie na 4 km trasy zrywam łańcuch !!



Na szczęście mam rozkuwacz do łańcucha, ale nie ma spinki … także złożenie łańcucha zajmuje mi dokładnie 17 minut. Na mechanika raczej się nie nadaję, aczkolwiek na na swoją obronę mogę dodać warunki, błoto, tętno, nerwy, itd. Teraz wiem co czuje Biatlonista który po przebiegnięciu trasy musi oddać kilka celnych strzałów. Moment zawahania czy jechać dalej i ruszam. Okazuje się, że rozpoczynam walkę od 150-155 miejsca. Na górze, gdzie jest pierwszy pomiar czasu jestem już 67. W takich warunkach i na takiej trasie wyprzedzanie jest utrudnione, ale stwierdzam że zrobię sobie przynajmniej dobry trening. Im bliżej mety, tym większe różnice i coraz lepsi zawodnicy. Dosłownie na ostatnich zjazdach doganiam zawodników z JMP.RACE - najpierw Piotra, a na ostatnim zjeździe do mety, który prowadził po stoku wyprzedzam Krystiana, z którym walczymy razem o podium w klasyfikacji generalnej. Na mecie okazuję się że udało mi się do nich odrobić ponad 10 min w ciągu 2h, bo tyle miałem straty na pierwszym punkcie pomiaru. Dojeżdżam na 8 miejscu Open i 2 w swojej kategorii. Mój czas netto dawałbym mi miejsce w okolicy podium Open …Wygrana w Kategorii tym razem dla Andrzeja Doktora, który pojechał piękny wyścig.. Gratulacje dla niego! Open wygrywa Mateusz Zoń który jak widać na poniższym zdjęciu prowadził już od startu.



Trasa w Korbielowie jak i sam wyścig na pewno zostanie w mojej pamięci. Było wszystko co powinno być w prawdziwym MTB, do tego ciężkie warunki i przeciwnicy. Moje małe przygody na trasie dodały smaku całemu wydarzeniu.
Zostały jeszcze tylko dwie edycje, Wałbrzych i finał w Istebnej. Czy pojawię się w Wałbrzychu tego jeszcze nie wiem, na pewno będę w Istebnej ! Pytanie na jakim dystansie ? ;)



Na razie walczę z grypą i z silnym osłabieniem organizmu. Jeśli uda mi się wydobrzeć to w najbliższy weekend ścigam się u Przemka Ebertowskiego w II Maratonie King Oskar Gniewino, gdzie przy okazji serdecznie zapraszam. Wyścig będzie super wymagający. Przemek postarał się o piękną, ciężką trasę oraz mocne nagrody. Do tego specjalnie dla mnie - błoto na trasie już jest :D

Wyniki wyścigu:
http://www.sportchallenge.cz/pl/vybrat_zavod/vysledky?id_zavod=1306&id_startovne=130602
Wyniki generalka:
http://www.sportchallenge.cz/pl/vybrat_zavod/generalka?add=1301&special=&id_kategorie=2&kategorie=M3
Galeria zdjęć:
http://bogdziewicz.com/1/21/104/385/585/Menu-nizej-Foto-2013-Powerade-Volvo-MTB-Marathon-2013-Korbielów