Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem
CZAS DO NAJBLIŻSZEGO STARTU: Cyklo Gdynia MTB:

Podsumowanie Sezonu 2012


Nadszedł i mój czas podsumowania sezonu. Czytając moich Kolegów postanowiłem nie być gorszy i zrobić to samo :-)

Sezon startowy rozpocząłem tak jak w roku poprzednim w Murowanej Goślinie - wyścigiem inaugurującym cykl Garmin Powerade MTB Maraton. Całkowicie nowy rower, pogoda fatalna (deszcz i 9 stopni), „płaska” trasa na rozruszanie i moje odległe miejsce. Na nic więcej w sumie nie liczyłem.
Kolejne edycje - Złoty Stok i Wałbrzych. Miejsca w Top20 Open były OK, choć nie ukrywam, że po cichu już wtedy myślałem o Top10. Tak jeździłem do czerwca, do edycji w Karpaczu, gdzie nastąpił przełom.



Sezon mogę podzielić na okres przed Karpaczem i po Karpaczu. Zmiana metod treningowych, które zastosowałem w maju zaczęła przynosić efekty. Eksperymenty podparte wiedzą, wprowadzone do treningu przy coraz mniejszej ilości godzin możliwych na wykonie pracy, uświadomiły mi że trenowanie wielkich dystansów mija się z celem. Oczywiście te treningi również muszą być stosowane, ale w okresie wczesnego przygotowania do sezonu.

Karpacz wyznaczył nowy standard. Jeszcze przed wyścigiem trasa stała się kultową. Po ukończonym starcie mogę to potwierdzić. Jestem pewny, że zgodzą się ze mną wszyscy którzy ją przejechali. Każdy kto ukończył wyścig na tej trasie jest zwycięzcą. Zająłem bardzo odległe miejsce, ale .... mój czas (netto- czas postoju) plasował mnie na 3-4 miejscu Open na mecie. To poważny wypadek na jednym z pierwszych zjazdów, gdzie pękła rama spodował, że straciłem kilka minut. Mimo wszystko, równa, spokojna jazda, walka z samym sobą do końca, dała mi wielką satysfakcję. Ten wyścig stał się przełomowy również z innego powodu. To na nim zakończyłem ściganie na kołach 26 cali i rozpocząłem nową dla mnie erę „dużego” koła :)

Kolejny start to Skandia Bytów. Dzień przed startem kończymy składanie mojego roweru. Wygrana w kat M3 (open7) jest dla mnie potwierdzeniem, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Start w Ustroniu. Jadąc na 4 pozycji Open łapie dwa "kapcie". Myślę "OK - zdarza się". Jeszcze nie wiem, że Ustroń rozpoczął czarną serię ciągnących się defektów.



Gniewino i wyścig organizowany przez Przemka Ebertowskiego. Świetna impreza, do tego super nagrody. Trasa jak na te tereny ciężka, po opadach deszczu podmokła miejscami. Jadąc na drugiej pozycji, zbliżając się do późniejszego zwycięzcy Tomka Marca łapie gumę… Znowu.



Korbielów będę źle wspominał nie tylko od strony sportowej. Osoby wtajemniczone to potwierdzą ;-) Autem jeździjcie zgodnie z przepisami, szalejcie tylko na rowerze ! ! ! Wyścig układał się dla mnie idealnie. Pierwsza selekcja na podjeździe, który od startu trwał około 50min i od razu 800m w pionie! Mateusz Zoń i Alex Dorożała odjeżdżają zdecydowanie, ja na 3 miejscu. Tak było prawie do końca, niestety prawie … Zerwany łańcuch, czekanie na pomoc wiele minut i po wyścigu. Takie przypadku uczą pokory, jazdy mniej agresywnej. Góry i błoto nie wybaczają takich błędów jak jazda z blatu non stop, na maxymalnym naprężeniu łańcucha. Stało się. Ważne ze noga dobra. Przynajmniej tym razem to nie guma ;-)



Następnie seria dwóch wyścigów XC, gdzie chylę czoła dla Organizatorów. Przede wszystkim dlatego, że nie zapominają o esencji MTB. Prawdziwe trasy XC, ciężkie zawody, takie jak dawniej - nie ma chwili wytchnienia. W Słupsku przegrywam tylko z Przemkiem Ebertowski, od którego może nie tyle co byłem słabszy, ale bardziej zabrakło mi wiary, że mógłbym z nim wygrać. Tydzień później, stając w Lęborku na starcie powiedziałem sobie że dziś wygrywam, i tak też zrobiłem. Na mecie okazuje się, ze jechałem z pękniętym łańcuchem, który trzymał się na włosku … szczęście, że udało się dojechać do mety!



Jeden z większych dramatów tego pechowego sezonu spotkał mnie na Skandii w Kwidzynie, gdzie jadąc na 2 miejscu Open, mając szansę na walkę o wygraną, na 2.3 km przed metą przerzutka wyrywa mi hak z ramy.



Końcówka sezonu to kilka lokalnych wyścigów. Zwycięstwo w Finałowej Edycji MTB BikeTour Gdańsk tylko potwierdza moją dobrą formę w tym sezonie. Wygrana tym bardziej cieszy, że jest na trasie gdzie praktycznie się wychowałem, w ciężkim terenie i przy padającym deszczu.




Podsumowując, sezon mogę uznać za bardzo udany, szczególnie drugą jego część. Bardzo wiele się działo. Rekordowa ilość defektów, dużo dramatów, ale też dużo pozytywnych wrażeń, zwyciestw i radości z samego ścigania. To też pierwszy sezon na małym i dużym kole.

Obecnie jestem w okresie ogólnego przygotowania do kolejnego sezonu, więcej czasu poświęcam na siłownię, niż jazdę na rowerze. Rower oczywiście też jest, ale w mniejszych objętościach.

Wiele osób pyta mnie w jakich barwach będę jeździł w 2013. Niestety, jeszcze tego nie mogę zdradzić. Mam kilka propozycji i wkrótce podejmę decyzję. Jedno jest pewne, nie będzie to Naftokor Team. Przy tej okazji chciałbym podziękować za wsparcie, jakie zostało mi udzielone przez Pana Zdzisława Wojtyło w sezonie 2012. Dziękuję również pozostałym sponsorom, którzy wspierali mnie, a część z nich dalej mnie wspiera. Wielkie dzięki ! http://bogdziewicz.com/1/21/79/Menu-nizej-Partnerzy

Szczególne podziękowania dla mojej Żonki Gosi, która dzielnie znosiła ten sezon, odbierając co chwilę telefony podczas wyścigu, czekając aż dojdę do mety po defektach, a i zdarzało się, że "zgarniała" z trasy wkurzonego na cały świat z rowerem na ramieniu :) Wyjazdy na których była ze mną, spędziłem wyjątkowo miło. Pomoc i spokój bezcenne. Dzięki Żonka !! Ogromnie kibicuję jej w bieganiu, w które bardzo zaangażowała się w tym roku. Niecierpliwe czekam na Jej własny blog, bo wskazówki, które ma dla innych początkujących biegaczy są naprawdę profesjonalne. Pokazuje że można ciężko pracować zawodowo, rozwijać się i jednocześnie znaleźć czas na kilka treningów tygodniowo. Przy okazji rozumie drugiego sportowca w domu ;-)

Podziękowania również dla Rodziców, którzy towarzyszyli mi na kilku wyjazdach, zapewniając super obsługę.

Szczególne dzięki dla moich Fanów, których jak się okazuje mam! Dla zawodniczek i zawodników z BikeAcademy, którzy również bardzo interesują się startami i losami trenera :) Dzięki !