Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem
CZAS DO NAJBLIŻSZEGO STARTU: Cyklo Gdynia MTB:

Tour de Pologne dla tych solo, bez grupy zawodowej

20160714_084950

20160711_221114

Bardzo lubię TdP. Myślę, że większość pasjonatów kolarstwa ma sentyment do naszego narodowego Touru i po prostu fajnie znaleźć się na jego trasie. Wyścig dla amatorów ma tą samą oprawę, którą oglądamy śledząc kolarzy zawodowych w TV, tą samą trasę etapu i licznych kibiców.

Do tej rywalizacji byłem bardzo dobrze przygotowany. Na dwa dni przed udało mi się nawet zrobić KOMa na podjeździe Gliczarów – najstromsze 650 m (https://www.strava.com/segments/7758246?filter=club&club_id=14342 ), co umocniło mnie w przekonaniu, że w niedzielę będzie dobrze. Co ciekawe medale były dołączone do pakietu startowego, więc presji nie było ;)

20160716_101552

FullSizeRender

To co się stało później trudno opisać. Jestem przyzwyczajony do startów w różnych warunkach - niestraszne mi upały w jakich odbywają się wielogodzinne maratony, również radzę sobie z przełajami zimą przy ekstremalnie niskich temperaturach. Jednak niedzielna ulewa zaskoczyła wszystkich. Powiedzenie lało jak z cebra nabrało innego znaczenia. Nieprzemijające strugi solidnego deszczu i zimno.

Ubrałem ciepłe ciuchy, rękawice, ochraniacze. Niestety od razu po wyjściu z auta wszystko mokre. Stojąc na starcie wyżymałem rękawice, aby w ogóle poczuć kierownicę. Rozgrzewki w ogóle nie wykonałem. Wszyscy jeszcze przed wyścigiem, ustawieni w sektorach, zdążyli się totalnie wyziębić. Z Bukowiny ruszyliśmy zjazdem na start ostry do Poronina jadąc za autem pilota 20km/h … miejscami woda dosłownie po ośki. Już wtedy dostałem pierwszych drgawek.

Potwornie mocne tempo rozkręcił na podjeździe pod Ząb późniejszy zwycięzca Sebastian Druszkiewicz. Pod koniec podjazdu odpuściłem. Waty niskie, nogi puste z zimna, przed szczytem puściłem koło. Na górze mgła, a raczej chmura, w której widoczność spadała praktycznie do zera. Dołączyło do mnie dwóch zawodników, w tym kolega z Veloart Team, z którym we dwójkę, wspierając się kontynuowaliśmy wyścig. Strumyki płynące przez drogę wraz z kamieniami, błotem i rześkim nurtem nakazywały większą rozwagę niż podczas treningów. Gliczarów wjechałem szybko. Według Strava był to jeden z najlepszych czasów tego dnia, takie małe pocieszenie :)

_54A9577

_L3W2809

GRU_8899

GRU_8902

Do mety dotarłem trzeci ze swojego sektora nie znając finalnego czasu netto.  Byłem nieprzytomny z zimna, przez długi czas miałem takie drgawki, że po raz pierwszy myślałem, że skończę w karetce. O tym, że byłem 8 Open dowiedziałem się dopiero później. To świetny wynik zważywszy na warunki na trasie. Potwierdzeniem tego jak było ciężko jest odwołany etap prosów, którzy mieli startować zaraz po nas.

 _O5B3171

Wyjazd zaliczam do bardzo udanych. Dwa bardzo wymagające starty.  Dwa tygodnie w górach z Gosią i znajomymi, przetrenowane solidnie, co wierzę, że zaprocentuje w drugiej połowie sezonu.
Przede mną imprezy organizowane przez LangTeam, czyli Skandia Maraton oraz Colnago LangTeam Race, oba w Krokowej. 



Fot: BikeLIFE
Gosia Bogdziewicz