Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem
CZAS DO NAJBLIŻSZEGO STARTU: Cyklo Gdynia MTB:

Wywiad ze mną na portalu mtbnews.pl

Zapraszam do zapoznania się z wywiadem ze mną, który to ukazał się na zaprzyjaźnionym portalu mtbnews.pl.
Bezpośredni link do wywiadu: http://www.mtbnews.pl/content/view/3401/4/
Poniżej właśnie ten wywiad

znajduje_czas_wszystko100 Michał Bogdziewicz odkąd wrócił do kolarstwa, coraz bardziej angażuje się w to co robi. Jak sam przyznaje, nie ma problemu ze zgraniem spraw rodzinnych i zawodowych, by samemu potrenować.


MTBnews.pl: Miniony sezon, od czasu swojego powrotu do kolarstwa, traktowałeś chyba najbardziej serio. Jak oceniasz ten rok w swoim wykonaniu?
M.B.: Zgadza się, to był pierwszy mój taki sezon po powrocie, w którym zacząłem startować prawie regularnie. Jeśli chodzi o treningi, to ciężko je porównywać z tymi z przed lat, bo to inna półka. Ale nie takie było moje założenie. Miałem wrócić do sportu, dla zabawy, dla ludzi, dla wielkiej radości jaką daje mi jazda na rowerze. 
Firma pochłania mnie na cały dzień, dlatego na treningi mogę sobie pozwolić przez około 4-5 godzin tygodniowo i to w porze, kiedy większość śpi. Żeby w takich godzinach trenować, trzeba naprawdę kochać ten sport. Wyniki uważam za całkiem dobre. Najważniejszym wyznacznikiem są oczywiście starty w Powerade Suzuki Marathon, gdzie na dystansie mega plasowałem się w okolicach podium w mojej kategorii wiekowej. Za rok mam nadzieję poprawić swoje wyniki, a czas po powrocie będzie działał na moją korzyść, przy takiej samej dawce treningów.

MTBnews.pl: Był to pierwszy, ale zarazem i ostatni rok który spędziłeś w klubie Subaru Trek Gdynia. Skąd te częste zmiany teamów?
M.B.: Subaru Trek Gdynia stworzył mi wspaniałe warunki, za które jestem bardzo wdzięczny. Myślę że wszyscy na tym skorzystali, grupa została dobrze rozreklamowana, a ja również dzięki niej skorzystałem. Dlatego z tego miejsca bardzo dziękuję Panu Prezesowi Dariuszowi Derheldowi, jak i wszystkim zawodnikom. Zmiana teamu była uzależniona od tego, o co wszystko się niestety rozstrzyga - finanse. Tak więc sam rozglądałem się za grupą, przy okazji dostając super propozycję jazdy w Teamie Naftokor.

znajduje_czas_wszystko2

MTBnews.pl: Jak widzisz swoją przyszłość w Naftokorze?
M.B.: Pan Zdzisław Wołtyło, główny sponsor i właściciel Naftokoru, kiedy zaproponował mi współpracę, od razu wiedziałem, że stworzymy wspólnie coś ekstra. Takich ludzi w kolarstwie potrzeba więcej, ludzi z sercem i ogromną pasją. Moja przyszłość jest jasna, pomagać liderowi grupy, a przy okazji powalczyć o dobre lokaty dla siebie. Lider teamu Maciek Zielonka ma niesamowitą wolę walki i serce do treningów. Trzeba go pilnować żeby za dużo nie trenował, nie ma dla niego złych warunków na trening. Stanowimy dwuosobowy team, który, mamy nadzieję, powalczy na zawodach o czołowe lokaty. Wspólnie będziemy startować w cyklu Powarade MTB Marathon i pod tym kątem ukierunkowane są nasze treningi.

MTBnews.pl: Ostatnio mówi się dużo po powstającym Pucharze Polski w konkurencji cross country. Czy starego wilka nie ciągnie do lasu?
M.B.: Ciągnie i to bardzo! Wraca prawdziwe MTB. Moje słowa może lekko kontrowersyjne, ale nadal je podtrzymuje. Maratony powinny być dla amatorów takich jak jakim jestem teraz, a zawodowcy powinny się ścigać w XC. Tak jest wszędzie na świecie, gdzie XC kwitnie nadal. Są oczywiście i serie maratonów, na których startują zawodowcy. Nie zbudujemy MTB startując na płaskich maratonach, niestety. Cały świat ściga się na bardzo wymagających trasach, jeśli są to maratony, są one również o wiele bardziej wymagające od naszych. Jedyny cykl który jest w stanie to zmienić to Powerade MTB Marathon, choć jak wiemy nie jest to Puchar Polski i nie wszyscy go wybierają. Koło się zamyka. Nie można ciągle liczyć że impreza typu mistrzostwa świata czy Europy zostanie zrobiona na płaskiej trasie, na której będziemy mogli zbliżyć się do pierwszej 10, czy chociażby 20. Na razie coś zaczyna się dziać w dobrym kierunku, zobaczymy co ten sezon przyniesie. Ja mam nadzieję, że taki cykl się na tyle rozwinie, że na zawody będą przyjeżdżać zawodnicy z Czech, Niemiec, Rosji itd., jak to miało miejsce w latach, kiedy ja się ścigałem.

znajduje_czas_wszystko4

MTBnews.pl: W środku sezonu zaangażowałeś się w projekt Bike Academy, jak rozwija się to przedsięwzięcie?
M.B.: Projekt Bike Academy wystartował z końcem sezonu. Coś takiego chodziło mi po głowie już dużo wcześniej. Decyzja o współpracy z Grzegorzem Golonko była dla mnie czymś oczywistym. Dzięki temu projektowi realizuję się w tym, co zawsze chciałem robić, przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie innym. Nie ma nic milszego jak widok zawodnika, którego trenujesz, podnoszącego swój poziom, przełamującego swoje granice wytrzymałości, swoje słabości i wreszcie zwyciężającego. BikeAcademy rozwija się w prawidłowym kierunku, mamy już grupę ludzi – zawodników, którymi się zajmujemy na co dzień. Treningi są rozpisywane z wyprzedzeniem. Każdy codzienny trening jest dokładnie analizowany, tylko po to, aby nanosić poprawki i korekty. Zawodnicy, którzy do nas trafiają zostają wyposażeni w urządzenia treningowe z najwyższej półki (Garmin EDGE 500 i 800) dzięki temu treningi są dokładnie analizowane, używając również najlepszego programu TrainingPeaks WKO . Projekt na tyle się rozwija, że organizujemy wspólne treningi oraz zgrupowania. Zgrupowania, na których można posmakować prawdziwej szkoły kolarskiej. 
Zimowe zgrupowanie, na które przy okazji serdecznie zapraszamy, odbędzie się w Piechowicach, w dniach od 20 do 28 stycznia. Kolejne zgrupowania odbędą się w lutym oraz marcu. W marcu na pewno będzie to wyjazd w cieplejsze regiony, gdzie będzie można popracować nad kondycją oczywiście wspólnie z nami (Grzegorz Golonko, Adam Starzyński i ja). Jeśli ktoś chce solidnie potrenować, przeżyć być może przygodę życia, serdecznie zapraszamy. Mamy jeszcze wolne miejsca na styczniowe zgrupowanie. O kolejnych wyjazdach będziemy informować naBikeAcademy oraz na Facebooku.

MTBnews.pl: Masz rodzinę, pracę, trenujesz innych kolarzy, znajdujesz w tym wszystkim czas dla siebie?
M.B.: Rodzina to oczywiście sprawa najważniejsza i zawsze tak będzie. Dlatego staram się nigdy o tym nie zapominać i spędzać jak najwięcej czasu z żoną i rodziną. Praca pochłania mi praktycznie większość dnia, ale znajduję czas na wszystko. Podobno czym więcej człowiek ma na głowie, tym bardziej jest usystematyzowany i ma czas na wszystko. I to prawda. Rano przed 7.00 trening, po tem praca, dom, treningi dla zawodników, w między czasie inne sprawy, które ciągle dochodzą, kolejne obowiązki. Ale to wszystko mnie jeszcze bardziej dodatkowo napędza, sprawia, że nie czuję się zmęczony. Fakt, że w ciągu dnia ciężko się do mnie dodzwonić albo na spokojnie porozmawiać, bo to tylko na rowerze podczas treningu najlepiej.